Przyszedł dzień ślubu. Wyspana przeciągnęła się w łóżku i uśmiechnęła się do siebie. To będzie fajny dzień. Po kilkuminutowym leżeniu wygramoliła się z łóżka i podeszła do szafy. Wzięła luźniejsze ciuchy i zaczęła się ubierać.
Na śniadanie jadła placki bananowe, które zrobiła mama. Delektowała się każdym kęsem.
- Pyszne mamo. - uśmiechnęła się
- Cieszę się. Może chcesz więcej? - podeszła z plackami
- Nie, dziękuję.
Po długim czasie spędzonym przed lustrem, mogła ubrać sukienkę. Podobała jej się. Zwiewna, niebieska, świetnie pasująca do jej ciemnych włosów.
- Ślicznie wyglądasz. - podeszła do niej mama
- Dziękuję. - uśmiechnęła się
- Gotowa? - zapytał tato
- Tak, tylko wezmę torebkę.
Sprawdziła, czy wszystko wrzuciła i udali się do wyjścia.
Weszli do mieszkania Stana, bo jeszcze nie był gotowy. Kiedy go zobaczyła, zakochała się na nowo. Wyglądał mega seksownie w tym garniturze. Popatrzył na nią i nie mógł oderwać oczu.
- Wow. - szepnął i podszedł do niej - Wyglądasz prześlicznie. - pocałował ją
- Ty też przystojniaku. - poprawiła mu włosy - Ale ogolić się mogłeś.
- Nie lubisz mojej brody? - zapytał
- Nie. - uśmiechnęła się
- O cześć. - przywitał się z tatą - Już możemy iść.
- Czekaj. - zatrzymała go - Muszkę trzeba poprawić.
Złapała ją i odpowiednie ustawiła.
- Ładnie. - uśmiechnęła się i złapała jego rękę, którą wystawił.
Przy samochodzie otworzył jej drzwi, co jej zaimponowało.
Dotarli na miejsce. Była to polana przy jeziorze. Ładnie zrobiona ścianka, przed którą złożą przysięgę. Przyozdobione krzesełka ustawione w kilka rzędów były widownią. Kilkanaście metrów od tego ślubnego kobierca był parkiet do tańców i scena, na której był rozłożony sprzęt DJ'a. Stały tam też okrągłe stoliki dla gości, a wszystko to było pod daszkiem. Dekoracje były utrzymane w bieli i jasnym odcieniu różu. Podobało jej się, było jak z bajki. Trzymał ją pod rękę i powoli podążali w stronę krzesełek. Denerwowała się, bo nikogo tam nie znała. Podeszła do nich jakaś para. Przywitali się radośnie, a ona stała z boku, bo w ogóle nie zwracali na nią uwagi. Ale Sebastian od razu przeszedł do działania.
- To jest moja narzeczona Sylwia. - objął ją i przedstawił
Była z niego cholernie dumna.
Zajęli miejsca z tyłu. Do ceremonii zostało już tylko kilka minut. Panował szum. Każdy rozmawiał z każdym. Tylko nie oni. Była chyba zbyt przejęta na jakiekolwiek rozmowy. Na ołtarzu pojawił się Pan Młody. Wydawał się miłym mężczyzną, gdzieś z wieku Sebastiana. Zaraz po tym rozbrzmiała się melodia i wszyscy odwrócili do tyłu, gdzie stała Panna Młoda z jej ojcem. Śliczna blondynka, o bardzo delikatnych rysach. Wyglądała cudownie. Uśmiechnięta szła do ołtarza. Jej suknia ciągnęła się jeszcze trochę za nią. Ładnie razem wyglądali. Słońce świeciło, co dodawało świetności ceremonii. Młodzi wpatrywali się w siebie z taką miłością. W jej oczach stanęły łzy. Kiedy przyszedł czas na przysięgę coś ścisnęło ją w gardle. Sebastian splótł ich palce i pocałował jej głowę. Popatrzyła na ich dłonie i pierścionek, który od niego otrzymała.
- Możecie się pocałować. - usłyszeli i po chwili wszyscy klaskali.
Stali w kolejce do Młodych, aby złożyć życzenia.
- Ale ty mówisz, bo z moim angielskim to wiesz. - zwróciła się do niego
- Dobrze. - zaśmiał się - Przecież dobrze mówisz po angielsku.
- Ale ty lepiej kochanie.
- Sebastian! - zadowolił się Pan Młody
- Ty musisz być Sylwia! - rzuciła się na nią i ściskała - Sebastian ciągle o tobie mówi. Jesteś jeszcze ładniejsza niż myślałam.
- Dziękuję. - powiedziała nieśmiało - Świetnie razem wyglądacie. Gratuluję i życzę dużo zdrówka, szczęścia na nowej drodze życia, jakiś dzieciaczków i spełnienia marzeń.
- Dziękuję. - przytuliła ją - Mam nadzieję, że się polubimy
- Na pewno. - uśmiechnęła się
Siedzieli przy stoliku z jakimiś znajomymi. Ale było sztywno. Nawet Sebastian dużo nie mówił. W głowie jeszcze miała pierwszy taniec. Był niesamowity. Musięli mega dużo czasu poświęcić na jego naukę. Wszystko było tak zgrane idealnie. Fajna z nich para.
Chyba już trzecia godzina mijała odkąd usiedli. Nudziło jej się. Czasami jak usłyszała jakąś fajną piosenkę, to stukała delikatnie stopami w jej rytm. Zastanawiała się jakby to było tańczyć z Sebastianem. Jeszcze nigdy tego nie robili.
- Chodź. - złapał jej rękę i wstawał
Popatrzyła na niego zdziwiona, ale posłusznie wykonała polecenie.
- Pokażemy im, jak to się robi. - szeroko się uśmiechnął i zaprowadził ją na parkiet.
Akurat jak już mięli tańczyć, zaczęła lecieć wolna piosenka. Podniósł dłoń i wpatrywał się tymi pięknymi oczami w jej. Delikatnie położyła dłoń na jego nieodrywając wzroku. Złapał ją w talii, a jej druga ręka opadła na jego ramię. Czuła jak motyle latają jej w brzuchu. Kołysali się delikatnie w rytm muzyki. Mogłaby tak ciągle. Ten dystans, jaki trzymali był dla niej pewną prowokacją. Przysunęła się do nigo, że ich ciała się stykały. Położyła głowę na jego piersi i zamknęła oczy. Jemu to nie przeszkadzało. Przechylił głowę, żeby choć trochę ją przytulić. Tak pragnął ją mieć w swoich ramionach. Liczyli się tylko oni, nikt inny. Jedno i drugie marzyło tylko o drugim. Przy końcu piosenki oderwała się od niego i popatrzyła w śmiejące się oczy. Delikatnie zbliżył się i pocałował ją. Uśmiechnęła się i pokiwała głową.
- Teraz damy czasu. - zobaczyła jego szatański uśmiech i zaczął nią kręcić.
W rytm szybkiej piosenki robił z nią co chciał. To ją zatrzymywał w pewnych pozycjach, to kręcił, to wyczyniał różne pozycje. Był totalnie wyluzowany, co chwile robił różne miny. Właśnie takiego go kocha. Szalonego.
Przetańczyli kilka piosenek i była przeszczęśliwa. Uśmiechnięci wracali do stolika trzymając się za ręce. Nie wie dlaczego, ale zaczęła się śmiać, on też.
- Kocham cię. - powiedziała jak usiedli i pocałowała go
Nikogo nie było przy ich stoliku.
- Soku? - zapytał sięgając po dzbanek
- O taaak. Tak mi się pić chce.
- No co tam zakochańce? - przysiedli się do nich państwo młodzi
- Tak mnie wymęczył, że masakra. - westchnęła i zaczęła się śmiać
- Cudownie wyglądaliście. - Amy patrzyła na nich - Jak się cieszę, że cię w końcu poznałam. Sebastian tyle o tobie mówił. Byś widziała go po tym jak spotkaliście się drugi raz.
- Amy! - jęknął Stan
- Mów, mów. - Sylwia przysunęła się do Młodej
- Przyszedł do nas rano taki nieobecny. Mówił, że znowu Cię spotkał i że zwierzyłaś mu się. I jesteś taka słodka. I że go pocałowałaś, a on tego nie odwzajemnił. I że się przytuliliście.
- No weź! - Sebastian schował twarz w dłonie
- No już. - Sylwia przytuliła go i dała buziaka w policzek - Mój słodziaczek. Kiedy inndziej mi opowiesz resztę. - zwróciła się do Amy
- My idziemy do toalety. - oznajmił Stan
- Okej.
Pocałował ją i z Willem poszli.
- On cię naprawdę kocha. - złapała ją za dłoń Amy - Widać to. Nawet jak opowiada nam o tobie, to robi to z taką fascynacją. On jest nieśmiały, więc musisz mu wybaczyć niektóre rzeczy. Może tego nie widać, ale tak jest. Trafił ci sięw wspaniały facet. Może być wam ciężko przez jego karierę, ale myślę, że warto.
- Dziękuję. - powiedziała ze łzami w oczach
Jak na nieszczęście musiała złapać bukiet. Nawet się o to nie starała, a tu pach! Prosto w jej ręce. Patrzyła przestraszona na Sebastiana. On się śmiał i podszedł do niej.
- Zrobię ci fotkę. - wyciągnął telefon
Otworzyła buzię i wyszło mega zdjęcie. Dodał je na instagrama.
- Sebby złap proszę muszkę. - jęczała - Nie chcę tańczyć z kimś obcym.
- Zobaczymy. - pogłaskał ją i poszedł łapać
Ciągle trzymała kciuki, żeby jej chłopak złapał. Oglądała uważnie. I gdy muszka leciał prosto w ręce Stana, on się odsunął i dał złapać komuś innemu. Nie wierzyłs, że to zrobił. Rozłożył ręce i podniósł ramiona. Patrzyła na niego wkurzona. Podszedł do niej i chciał przytulić, ale ona się odsunęła.
- Jesteś okropny. - westchnęła i podeszła do tamtego faceta.
Puścili im muzykę i zaczęli tańczyć. Nawet fajnie tańczył. Sprawnie ją prowadził.
- Dziękuję. - pocałował jej dłoń i uśmiechnął się
Odnalazła chłopaka i podeszła do niego.
- I tak cię nie lubię.
- Ta yhy. - złapał ją w pasie
- Przejdziemy się?
Kiwnął głową i powoli zmierzali w stronę jeziora. Przystanęli na brzegu wpatrywali się w dal. On wsunął dłonie w kieszenie. Oplotła jego rękę i przytuliła się do jego ramienia.
Taksówką dotarli we właściwe miejsce. Staki przed jego mieszkaniem. On dalej coś pisał na telefonie.
- Gdzie masz klucze? - zapytała
- W kieszeni.
Wsunęła tam dłoń i natrafiła. On lekko dygnął.
- To nie klucze. - zaśmiał się i poruszał brwiami
- Zapomnij. - mruknęła i odnalazła je w drugiej kieszeni
Otworzyła je powoli i weszli do środka. Opadła na kanapę i przymknęła oczy. Włączył muzykę i podszedł do niej.
- Zatańczysz? - wyciągnął do niej rękę
Westchnęła tylko i złapała ją. Tutaj mogą tańczyć jak chcą. Szybko objęła jego szyję i zanurzyła palce w jego włosach. Delikatnie ocierała się swoim ciałem o jego. Jego dłoń jechała po jej udzie. Przywarł wargami o jej szyi. Złapała za jego marynarkę i ściągnęła ją.
- Na kanapie będzie spoko. - mruknął i tam wylądowali
Z tym nie złapaniem muszki to takie bardzo w stylu Sebastiana 😂😂 A Amy musiała być naprawdę piękną panną młodą. Aż nie mogę się doczekać co będzie dalej. :D Mam nadzieję, że tym razem komentarz tu trafĺł 😂😂
OdpowiedzUsuńNo nie to "przyszedł dzień ślubu" to cios poniżej pasa 😂😂😂 Ale rozdział piękny *.* Taki romantyczny i słodki. Jak zawsze trzymasz poziom :*
OdpowiedzUsuń