Zasnęli koło 21. Śniło jej się, że byli razem w jakimś mieście i było super. W pewnym momencie Sebastian gdzieś odszedł. Nigdzie nie mogła go naleźć. Chodziła, wołała, ale wszystko było na nic. Obudziło ją lekkie szturchanie. Otworzyła oczy i zobaczyła zaspaną twarz Sebastiana, który się w nią wpatruje.
- Co jest? - zapytał
- Mówiłam coś przez sen?
- Tak, wołałaś mnie.
- Jak dobrze cię widzieć. - szepnęła i mocno się w niego wtuliła
Jego dłoń delikatnie jeździła po jej plecach. Słuchała równomierne bicie jego serca, które tak ją uspokajało. Cieszyła się, że jest przy niej i może się w niego wtulić.
Obudziła się i mocno przeciągnęła. Odwróciła się w stronę chłopaka i uśmiechnęła się. Był taki słodki. Coś ją tknęło i spojrzała na zegarek. 9.23. Szybko się zerwała i potrząsnęła Stanem.
- Sebastian, wstawaj.
Westchnął tylko i odwrócił się w jej stronę.
- No rusz się!
- Ale co się stało? - przetarł oczy
- Do kościoła się spóźnimy. - powiedziała i podeszła do szafy
Szukała jakiś odpowiednich ciuchów. Dużego wyboru nie miała, bo to tylko te, których nie zabrała do USA. Wzięła jakieś spodnie i nawet ładną koszulkę. Szybko wzięła ciuchy i poszła do łazienki.
Wparowała do kuchni i wzięła się za przygotowanie jakiegoś śniadania. Padło na jajecznicę, bo to szybko się robi. Kiedy mieszała jajka, podszedł do niej chłopak, złapał w pasie i przywarł ustami do jej szyi. Uśmiechnęła się i odwróciła do niego. Stał w samych bokserkach. Miał takie seksowne ciało, że mogłaby się na nie patrzeć przez całą wieczność.
- Ubieraj się misiu. - przejechała palcami po jego zaroście i dała buziaka - Śniadanie już jest.
W kościele stali z tyłu. Sebastian był zdezorientowany, bo nic nie rozumiał, ani nie wiedział co ma robić. Dziewczyna kazała mu ją naśladować i miało być dobrze.
- Czemu ty nie idziesz ? - zapytał, kiedy ludzie ustawiali się do Komunii.
- A jak myślisz? - zaśmiała się
- Yyyy no nie wiem.
- A przypomnij sobie, co się wydarzyło zaraz po tym, jak wszedłeś do mieszkania.
- Aaa. - uśmiechnął się i pokiwał głową.
Wyszli z kościoła i kierowali się w stronę domu. Spostrzegła, że jej chłopak przygląda się ludziom.
- Cześć Sylwia! - podszedł do niej młody chłopak
- Hej.- ożywiła się
- Co ty tu robisz?
- A musiałam coś w pracy załatwić. - uśmiechnęła się - Właśnie. To jest Sebastian. - wskazała na chłopaka - Sebastian to jest Rafał. Rafał jest komendantem naszej straży pożarnej. - powiedziała po angielsku - Sebastian nie mówi po polsku. - zwróciła się do komendanta
- Aaaa. Może wpadniecie wieczorem do straży? Robimy małe zebranko.
- No okej. O której?
- 19. - no dobra - To do później. - uśmiechnęła się i poszli do domu
- Wieczorem pójdziemy do remizy. - popatrzyła na ukochanego - A teraz pójdziemy na cmentarz?
- Ty tutaj rządzisz. - puścił oczko
- Matko, jaki ty jesteś przystojny. - szepnęła i pocałowała go - Kocham Cię Sebby.
- Muszę ci coś powiedzieć. - westchnął - Ale to po drodze.
Przestraszyła się. Miała najgorsze scenariusze. Pewnie po tym wybryku zastanowił się i nie chce z nią być. Bo przecież może znowu mu coś takiego wywinąć. Jest też zwykłą dziewczyną, nie jakąś aktorką, czy modelką. A przecież aktorzy tylko z takimi się zadają. Nie jest chuda i piękna i nie dba tak o siebie, jak większość dzisiejszych dziewczyn. Wyszli na dwór i dalej nic nie mówił.
- Bo wiesz. - zaczął - Przez to, że jesteś ze mną, twoje życie może się zmienić. Musisz być gotowa na to, że będę zaczepiany wszędzie, gdzie się nie pojawię. Że dziewczyny będą mnie obściskiwać, mówić że jestem przystojny itp. Mogą też pojawić się paparazzi i to nawet nie wiesz kiedy. Często mnie może nie być, bo mam wyjazdy i nagrania. Ale oczywiście możesz jeździć ze mną, co sprawi mi nieziemską przyjemność. Nie chcę cię straszyć czy coś, ale możesz być atakowana, mogą cię przezywać, itp. Bo wiesz, zabrałaś im mnie i będą uważały, że jesteś brzydka, głupia i lecisz tylko na moją kasę. Ja oczywiście będę cię chronił i tak też robię, żadne media jeszcze nie wiedzą o nas. Jeśli stwierdzisz, że to dla ciebie za dużo, zrozumiem to. Ale nie ukrywam, że jesteś teraz jedynym moim słoneczkiem i ty napędzadz mnie do działania.
Analizowała wszystko to, co powiedział. Troszczy się o nią, co jest dla niej czymś najważniejszym. Splotła ich dłonie i przyłożyła głowę do jego ramienia.
- Jesteś najsłodszym mężczyzną na świecie. - szepnęła - Będę cię wspierała we wszystkim. A jak już jesteśmy przy wspieraniu...- przeciągnęła to - Czasami ubierasz się beznadziejnie.
Ściągnął brwi i z uśmiechem patrzył na nią.
- Wyglądasz jak jakaś ciota. Przykłady?
Potwierdził kiwnięciem głowy.
- Tu masz okropne buty. Reszta jest spoko.
- Tu nie pasuje ten ręcznik, lepiej by było bez niego.
- Jakbyś był biedny i w ogóle nie znał się modzie.
- A tu co? Krawat zbyt czerwony i nie pasuje do całości i wyglądam jak wieśniak? - powiedział z kpiną.
- Nie, chciałam powiedzieć, że tu jesteś mega pociągający i zarąbiście wyglądasz. Ale to nie ma znaczenia. - schowała telefon i odsunęła się od niego
- Czyli jak ja bym ci powiedział, że nie podoba mi się jak się ubierasz, to co?
- To bym zrobiła wszystko, żebyś był zadowolony.
- Na przykład nie podoba mi się, jak masz bluzy dresowe. - powiedział
- No to masz pecha, ale ja je bardzo lubię i sa mega wygodne. - powiedziała wkurzona i przyśpieszyła kroku - Nie moja sprawa, ja nie pokazuję się tłumom ludzi i nie wyglądam jak dziwadło.
- I co? Za każdym razem mam słuchać twojej krytyki, bo tobie coś się nie podoba?
- To zerwij ze mną! - prawie że krzyknęła - Nie będziesz miał problemu.
Pośpiesznie weszła na cmentarz i obrała odpowiedni kierunek. Chciało jej się płakać i to bardzo. Ale była też wkurzona.
Podeszła do nagrobku i wpatrywała się w zdjęcie. Szeroko uśmiechnięty chłopak, któty był taki zawsze. Nawet gdy choroba go niszczyła, nie dał sobie zedrzeć uśmiechu z twarzy. Takiego go zapamiętała. Czasami brakuje jej go. Zastanawiała się, jakby wyglądało jej życie, gdyby teraz przy niej był. Czy przygarnęliby jakieś dzieciątko? Zdała sobię sprawę, że w wyobrażeniach ma Sebastiana, a nie Adriana.
- A dzień dobry. - usłyszsła radosny głos kobiecy.
- Dzień dobry. - zwróciła się do małżeństwa
- Jak miło cię widzieć. - uśmiechała się kobieta - Mów jak tam u ciebie? Jak w USA?
- Dobrze. - jej kąciki ust powędrowały do góry - Pracuję w tej samej firmie, tylko że w oddziale w USA. A to jest mój chłopak Sebastian. - wskazała na rumuna, który stał obok
- Oo dzień dobry. - wystawiła do niego rękę - Miło poznać.
Zmieszany uścisnął jej dłoń, a potem jej męża.
- On nie mówi po polsku, więc wybaczcie mu.
- Jasne. - zaśmiała się - Fajnie, że w końcu kogoś sobie znalazłaś. Adrian byłby zadowolony. No dobra, nie zatrzymujemy was.
- Miło było was spotkać. - uśmiechnęła się i ruszyła do wyjścia.
Szła ze spuszczoną głową i przypatrywała się trawie.
- Wszystko ok? - zapytał Stan
Odwróciła się i wtuliła się w niego.
- Obiecaj, że mnie nigdy nie opuścisz. - szepnęła
Popatrzyła się na niego i ujrzała piękny uśmiech.
- Obiecuję. - dotknął palcem jej nos
Złączyła ich dłonie i powoli kierowali się do domu.
- Mam pomysł. - wypaliła - Pójdziemy na Ślężę. To jest ta góra. - wskazała za nimi na górę w pobliżu - Co ty na to?
- Brzmi ciekawie.
Wybrali najłatwiejszy szlak. Pogoda była idealna na wędrówkę. Nawet nir wiedzieli, kiedy minęła ta godzina i znaleźli się na szyczycie. Zaprowadziła go w miejsce, gdzie jest świetny widok.
- Pięknie. - szepnął
Wzięła go też na wieżę widokową. Tam to można było podziwiać. Wszystko tak wyglądało inaczej z góry.
Usiedli na trawie i wyciągnęli nogi.
- Zrobiłam kanapki. - wyciągnęła z plecaka pożywienie.
- Jaka ty jesteś kochana. - dał jej buziaka w policzek
- Wiem, że ty może takich rzeczy nie jadasz, ale wiesz, to jest moja codzienność.
-A idź ty debilko. - zaśmiał się i wziął kęsa
Widziała, że z chęcią jadł kanapkę. Nie zna dokładnie jego przyzwyczajeń, ale widać, że nie stroni od zwykłych ludzi.
- Najlepsza kanapka jaką jadłem. - położył się na trawie - Chyba wynajmę cię jako mój osobisty twórca kanapek.
- Przepraszam? - podeszły do nich dwie nastolatki. - Czy mogłybyśmy prosić o autograf ? - patrzyły na Sebastiana
On nic leżał dalej.
- Dziewczyny chcą autograf. - zwróciłam się do niego po angielsku
- O matko. Nie wiedziałem, że w Polsce są tak piękne fanki. - wstał do nich i przytulił je
W ich oczach widać było lśniące łzy.
- Szkoda, że mnie tak nie tulisz. - westchnęła i opadła na trawę
- Bo to jest specjalny dla moich fanek. - wystawił swoje białe zęby
Widziała radość dziewczyn oraz to jak wspaniały dla nich jest Sebastian. Nie gwiazdorzy, robi wszystko żeby je uszczęśliwić. Potem zrobiła im zdjęcia.
- A teraz mogę ja was o coś prosić? - zapytał
Kiwnęły głową.
- Teraz wy zrobicie nam zdjęcie. - dał im telefon i podszedł do niej
Patrzyła na niego zdziwiona.
- Wstawaj. - wyciągnął do niej rękę, którą chwyciła
Ustawili się i padły zdjęcia.
- Czekaj. - przesunął się, żeby był lepszy widok na wioski.
Złapał ją w talii i dał buziaka. Ona już wiedziała, że to będzie najlepsze zdjęcie.
Byli w straży i ona czuła się świetnie. W końcu to jej żywioł. Tęskniła za wyjazdami na akcje. Ale widziała, że chłopak czuł się niezręcznie.
Poszli do pomieszczenia, gdzie jest jej szafka. Pokazała mu ubiór.
- I wy w tym gasicie pożary? - zapytał kiedy miał na sobie cały NOMEX.
- Yhym. - uśmiechnęła się
- Szacun. A mogę zobaczyć wasze wozy i sprzęt?
- Jasne.
Był zdumiony, jak jednostka z małej wioski może tyle zdziałać. Był pod wrażeniem, że głównie sami wszystki wywalczyli i włożyli w to całe serca. Oglądając ich, ma się wrażenie, że jest się na jakiejś imprezie rodzinnej. Są świetnymi ludźmi.
Pod koniec Sebastian się rozkręcił i rozmawiał z tymi, co znają angielski. Co chwilę śmiali się, albo opowiadali coś z przejęciem. Nie widać po nim, że jest jakimś znanym aktorem. Oni pewnie nawet o tym nie wiedzą.
- Nie obrazisz się, że dodałem nasze zdjęcie na instagrama?
- No nie wiem Sebby. - mruknęła
- Wiesz co kochanie? - podszedł do niej. - Tak sobie myślałem. Bo strażacy są naprawdę wspaniałymi ludźmi. A z czego się dowiedziałem, to trudno o jakieś pieniądze. Chciałbym im pomóc i przeleję im pieniądze. Podasz mi konto?
- Jesteś wspaniałym człowiekiem. - dała mi buziaka - Naprawdę.
Podała mu kartkę z kontem i patrzyła jak wszystko wypełnia.
- Matko. - szepnęła, kiedy zobaczyła przelewaną sumę
- Co? Mało? - popatrzył na nią
- Mało?! Chłopie 50 tysięcy to kosmos!
Leżeli w łóżku i zasypiali. Nagle poczuła chęć i delikatnie zaczęła go całować.
- Sylwia, nie dziś. - szepnął
- Co?-popatrzyła na niego
- Nie mam ochoty.
- Yhym. - zdenerwowana oddaliła się od niego najbardziej jak może i skuliła się w kłębek.
Po chwili poczuła jak jego dłoń jedzie po jej udzie.
- Zostaw mnie. - syknęła
On nic sobie z tego nie zrobił.
- Zostaw mnie! - warknęła wstając. - Dobranoc.
Wzięła swoją poduszkę i poszła do pokoju rodziców. Tam położyła się wygodnie i chciała jaknajszybciej zasnąć.





Nasza główna bohaterka ostatnio jest bardzo nerwowa :P
OdpowiedzUsuńOho widzę Sylwia humorki ma... Mam nadzieję, że Sebastian jakoś to wytrzyma :/
OdpowiedzUsuń