wtorek, 26 września 2017

Rozdział 8



         Był na promowaniu filmu, w którym brał udział. Cieszył się, że wraca, bo nie widział swojej ukochanej już cztery dni. Nie myślał, że w swoim wieku spotka tak wspaniałą dziewczynę. Jest zakochany w niej na zabój. Marzy tylko o tym, żeby zamknąć ją w swoich ramionach. Kocha to jak rozmawiają, a ona czegoś nie rozumie. Marszczy przy tym tak słodko swój nosek. Wyciągnął telefon i wybrał jej numer. Czekał, czekał, ale nie odbierała. Może pracuje i nie słyszy. Lubi przyglądać się jak tworzy te swoje projekty i jest skupiona. 
Próbował dodzwonić się do niej jeszcze kilka razy, ale nie odbierała. To już mu się nie podobało. Na sms'y też nie odpisuje. Postanowił dowiedzieć, co się dzieje. Wszedł na instagrama i odnalazł konto Emilki. Oczywiście zaobserwował ją i napisał prywatną wiadomość. Hej :D Jest może koło ciebie Sylwia ? Nie mogę się do niej dodzwonić. Sebby. 
Ciągle sprawdzał, czy przyszła jakaś odpowiedź. Ale zamiast tego, zobaczył że przeczytała i go zablokowała. Co jest ? Czy zrobił coś nie tak ? Zebrał się szybko i wybiegł z domu. 
Stał przed drzwiami i czekał, aż ktoś mu otworzy. Po chwili pojawiła się nastolatka. 
- Hej. - zaczął z szerokim uśmiechem, ale gdy zobaczył jej złość, od razy spoważniał - Jest Sylwia?
- A co ci do tego? - burknęła 
- Chcę się z nią zobaczyć. 
- Zostaw ją w spokoju. - warknęła 
- Ale co ja jej zrobiłem ?! - pisnął 
- Już nie udawaj ! Naprawdę myślałam, że jesteś inny i normalny. Ale się myliłam. Byłeś moim ulubionym aktorem. - w jej oczach pojawiły się łzy 
- Dalej nie wiem, co się stało. 
Szybko wyciągnęła telefon i coś w nim pogrzebała. Po chwili miał telefon przed twarzą. Zobaczył jakiś artykuł o nim. Było w nim, że ma dziewczynę i były do tego zdjęcie jak się całuje. 
- No to jest moja była. -  oznajmił - No i co z tego?
- Sebastian, to artykuł sprzed kilku godzin. 
- Co ? - popatrzył - Ty chyba nie myślisz, że zdradzam Sylwię?
Patrzyła na niego ze zrezygnowaniem. 
- Kurwa. - szepnął - Mogę wejść?
Przepuściła go.
- To jest z tamtego roku. No popatrz tylko. Mam dłuższe włosy. No i do tego nie mam brody. A jak wiesz brodę mam już dłuższy czas. No i jestem grubo ubrany, więc jest zimno. A jak wiadomo teraz jest ciepło. Ja nigdy nie zdradziłbym Sylwi! - wpatrywał się w nią - Kocham ją.
Nastała cisza. Emilka wszystko analizowała.
- Ona poleciała do Polski. - westchnęła po chwili
- Co?! Na jak długo?
- Nie wiem, ale chyba na zawsze.
Nogi ugjęły mu się pod jego ciężarem. Zawalił mu się cały świat.
- Nie, nie mogę jej stracić. Potrzebuję laptopa.
Zaprowadziła go do pokoju i wręczyła mu urządzenie. Zaraz po uruchomieniu włączył internet i wpisał bilety Nowy Jork - Wrocław.
- Raczej nie ma takiego połączenia. - mruknęła Emilka
- Jest. - kliknął w link
Jeszcze nawet na dzisiaj. Wziął się wypełnianie.
- Matko. - zrobiło się młodej słabo, jak zobaczyła, że bilet kosztuje 5 tysięcy złotych.
- Dla niej wszystko. - szepnął
- Ale czy ty wiesz, jak dojechać do wioski?- patrzyła na niego
- Pomożesz mi? - popatrzył na nią pełen nadziei.
Kiwnęła głową i uśmiechnęła się.
- Dobra, zadzwonię do ciebie jak wyląduję. - wstał - Dziękuję ci. - dał jej buziaka i szybko opuścił mieszkanie
Co to ma znaczyć, że jakieś serwisy plotkarskie umieszczają jego zdjęcia, w dodatku stare i piszą nieprawdę? Musi porozmawiać z menagerem i to jakoś załatwić. Nie pozwoli, żeby przez coś takiego stracił Sylwię.
       Po kilkunastu godzinach lotu z jedną przesiadką był wyczerpany. Był na lotnisku w obcym kraju i nawet nie znał języka. Odnalazł kantor i zamienił pieniądze, potem udał się do wyjścia. Wyciągnął telefon i wybrał numer.
- No w końcu. - usłyszał
- Która teraz jest u was?
- Północ. - mruknęła
- Powinnaś spać. Nie chcę, żebyś się męczyła. - mówił to z troską
- Nie martw się o mnie. Gdzie jesteś?
- Właśnie wyszedłem z lotniska.
- Dobra, to teraz musisz złapać taksówkę. Widzisz tam jakąś?
- Yhym. - potwierdził
- No to podejdź do niej i powiedz, że chcedz na dworzec autobusowy. Tylko wiesz, że to trochę będzie kosztowało?
- Mówiłem ci, że pieniądze nie mają tu znaczenia.
Podszedł do samochodu i zapukał w szybę. Po chwili zestresowany, łamaną polszczyzną powiedział dworzec autobusowy.

- Jestem na miejscu. - obwieścił
- Dobra, teraz musisz znaleźć busa, który jedzie do Marcinowic.
- Że co? - pisnął
Usłyszał jej szyderczy śmiech. Ale zaraz przeliterowała i mógł zacząć poszukiwania. Po kilku minutach znalazł odpowiedni i udał się do niego.
- Ja nie umiem przecież tego powiedzieć. - był zdenerwowany
- Spokojnie, daj panu telefon.
Wykonał posłusznie polecenie i wpatrywał się w mężczyznę, który był zdziwiony. Po chwili oddał mu jego telefon.
- Musisz zapłacić 5,50. Ale daj mu 10zł. To papierkowy z 10. I czekaj na resztę. Masz 10zł?
- Tak. - wygrzebał banknot i wręczył go kierowcy.
Kiedy dostał resztę rozejrzał się po busie i dostrzegł wolne miejsce koło jakiegoś chłopaka.
- Dobra ja kończę. Zadzwonię później. Pa. - rozłączył się i zajął miejsce.
- Przepraszam, mówisz po angielsku? - zwrócił się do sąsiada
- Tak. - popatrzył na niego
- Czy mógłbyś mi powiedzieć jak będziemy tu? - pokazał nazwę miejscowości na bilecie.
- Nie ma problemu. - uśmiechnął się
Okazało się, że jest bardzo miłym człowiekiem. Rozmawiali sobie swobodnie, więc mógł się odstresować. Oglądał też krajobraz za oknem i był zachwycony.
Jego towarzysz wysiadał w tym samym miejscu co on.
- Dzięki. - uścisnął mu dłoń Sebastian - Miło było poznać.
- Mi również.
Rozejrzał się dookoła i czuł się zagubiony. Wyciągnął telefon i zadzwonił. Po kilku sygnałach usłyszał zaspany głos nastolatki.
- Jesteś już w Marcinowicach ?
- Tak. - odparł poprawiając plecak
- To teraz musisz przejść na drugą stronę ulicy. Najlepiej przez pasy, ale jak nic nie jedzie... - nie dokończyła, a on wykorzystał moment, że jezdnia była pusta
- No jestem na drugim przystanku.
- Dobra, to teraz chwilę musisz poczekać na busa. Będzie jechał na Sobótkę. Przeliteruję ci.
Był mega skupiony, żeby zapamiętać literki.
W Polsce jest inaczej niż w USA. Ale podoba mu się.
- Pamiętaj, pierwsza wioska. - powtórzyła kilka razy
No i zapamiętał jej słowa, bo wysiadł tam gdzie trzeba.
- Dobra, teraz przejdź na drugą stronę, przejdź przez most i idź chodnikiem. Skończył się chodnik? No to bramka po lewej. Wejdź do góry i drzwi z numerem dwa. Powodzenia!
Wszedł na korytarz i stanął przed drzwiami. Stresował się. Wziął głęboki wdech i nacisnął na dzwonek. Była wczesna godzina i bał się, że obudził Sylwię. Po chwili oczekiwania usłyszał trzask zamka i drzwi się uchyliły. Ujrzał miłość swojego życia. Jej włosy były rozwalone, twarz blada z podkrążonymi oczami, które były czerwone. Na prawym policzku miała coś odciśnięte. Była zaspana.
- Co ty tu robisz? - zapytała ze złością
- Przyjechałem po ciebie. - uśmiechnął się delikatnie
- Nie chcę cię widzieć. - szepnęła
- Sylwia, te zdjęcia są z tamtego roku. Moi ludzie już się tym zajęli. Ja cię nie zdradziłem.
Patrzyła na niego zaspanymi oczami.
- Sylwia. - wszedł do środka i zamknął drzwi
- Przyjechałeś tylko po mnie? - pisnęła
- Tak.
- Dlaczego ? - w jej oczach stanęły łzy
- Bo cię kocham debilko ! - zaśmiał się i zamknął ją w objęciach - Nawet nie wiesz, jak było mi smutno. Cieszyłem się, że w końcu po czterech dniach zobaczę twoją piękną buźkę i cię wreszcie przytulę. A tu cię nie ma. Jeszcze nie odbierałaś telefonów, Emilka mnie zablokowała.
- Przepraszam cię. - szepnęła - Jak mogę ci to wynagrodzić?
- Dasz buziaka i jesteśmy kwita.
Ich wargi się złączyły w pocałunku, który robił się bardziej namiętny. Po chwili obejmowała go już nogami w pasie, a on oparł ją o ścianę i dłonią jeździł po jej plecach.
- Chodź do mojego pokoju. - wydusiła pomiędzy pocałunkami
Nie przerywając sobie udali się do pokoju. Położył ją na łóżku i podciągnął jej koszulkę. Ona nie została mu dłużna i zaczęła ściągać jego górną część garderoby. On wsunął kciuka pod jej spodenki i zaśmiał się.
- A co to bez majteczek się śpi?
Tylko się uśmiechnęła.
Oderwał się od niej i rozebrał się do końca. Ona przygryzła dolną wargę i przypatrywała się mu. Opadł na nią i zaczął całować jej szyję.
Ona cała płonęła z rozkoszy. Czuła go na wnętrzu swojego uda, aż w końcu był w niej.
      Opadli koło siebie i byli zdyszani.
- Tęskniłem za tobą. - szepnął obejmując ją ramieniem
- A ja za tobą. - oparła policzek o jego pierś. - Popatrz, zwykła dziewczyna zaliczyła takiego znanego, przystojnego aktora.
- Dla ciebie to było tylko zwykłe zaliczenie? - podniósł brew
- Oczywiście, że nie. - pocałowała go - Kocham cię.
Te słowa zmieniły w nim wszystko. Jeszcze bardziej ją kochał. Wzruszyło go to.
- Fajny masz brzusio. - przejechała po jego kaloryferze - Pewnie jesteś zmęczony po podróży.
- Trochę. - zaśmiał się
- To może prześpij się?
- Jeszcze chwilkę. - przytulił ją
- Najchętniej zostałabym cały dzień w łóżku. - jęknęła
- To zostańmy.
Popatrzyła się na niego i dostrzegła jego piękny uśmiech.
Leżeli w spokoju, przytuleni do siebie.
- Sebastian. - zaczęła niepewnie
- Yhym
- Bo ja... - zawahała się - Bo ja nie mogę mieć dzieci.
Wydusiła to z siebie. Nie wiedziała czy powinna o tym mówić. A jak on chce mieć dzieci?
- Przeżyję. - zaśmiał się - Opowiesz mi o tym?
Był zaciekawiony jej historią i tym wszystkim co się dzieje w jej organizmie. W pewnym momencie zrobiło mu się jej żal. Dlaczego musiało to spotkać ją ? W prawdzie nie planował dzieci, ale kto wie? Ale teraz wie, że raczej nie będzie miał potomka. Jakoś nagle uzmysłowił sobie, że nigdy na poważnie nie myślał o dzieciach, a tu czas mija. No ale przecież jest adopcja. 

2 komentarze:

  1. Jeejku jak dobrze że się gołąbeczki pogodziły *.* Wyobrażam sobie takiego Seba w Polsce samego *w* superro rozdział 👌

    OdpowiedzUsuń