- Skończyłaś już ? - podszedł do niej Sam
Właśnie przerwał jej rozmyślania i zdezorientowana popatrzyła na niego.
- Yyyy, jeszcze chwilę. - popatrzyła na projekt - Przepraszam, już się biorę do pracy.
- Nic się nie stało. - puścił jej oczko - A słuchaj. - oparł się o jej biurko - Nie miałabyś ochoty wypaść dzisiaj wieczorem na jakiegoś drinka?
Kompletnie ją to zaskoczyło. Wzięła ołówek i zaczęła coś rysować.
- Wiesz co... - bała się na niego popatrzyć - Chętnie, ale nie wiem czy...
I w tej chwili zaczął dzwonić jego telefon. Wyciągnął go i popatrzył na wyświetlacz.
- Przepraszam. - odebrał i poszedł do swojego biura
Matko, on chyba naprawdę na nią leci. Chętnie z nim by poszła, bo bardzo go lubiła, jest miłym facetem. Tylko nie wie, kiedy Sebastian wraca, on sam dokładnie nie wie. A jeśli będzie to dzisiaj, a ona akurat będzie na drinku z Samem ? Jak by to wyglądało ? Jego nie ma i już leci z pierwszym lepszym popić i się zabawić. Jak ona by się przytuliła do Sebbiego, poczuła jego zapach i ujrzała ten jego słodki uśmiech. Kocha jego głupkowate miny i to jak coś jej opowiada. Jest wiecznie radosny i dzięki temu, ona też taka się staje. Ale dosyć tego, musi wziąć się do pracy.
Po skończonym zadaniu zabrała się do przeglądania internetu. Nie wie dlaczego, ale chyba z ciekawości wpisała w wyszukiwarkę Sebastian Stan. Wyskoczyło jej pełno linków i stron. Weszła w najnowsze wiadomości i przeglądała je. Zobaczyła jakiś z przed kilku godzin. Nowa miłość Sebastiana Stana. Szybko w to weszła i zaczęła czytać. Widać, że się kochają. Były też zdjęcia. Ona cała zamarła. Do oczy zebrały jej się łzy. Wpatrywała się w zdjęcie, na którym jej chłopak całuje się z jakąś inną. Łza spłynęła jej po policzku. Szybko wstała i poszła do Sama.
- Sam, nadal poszukujesz kogoś, kto może polecieć do Polski z tymi papierami dla firmy ? - zapytała szybko
- No tak. - popatrzył na nią ze zdziwieniem
- Ja mogę polecieć. Nawet zaraz. - oznajmiła
- A coś się stało? - podszedł do niej
- Nie. - odwróciła od niego wzrok - Po prostu mam ochotę na przelot samolotem.
- No dobra. - westchnął - Zaraz wezmę się do zakupu biletu. To kiedy możesz lecieć?
- Już. - powiedziała
- Okej. - zaśmiał się - Ale mam nadzieję, że to nie moja wina.
- Nie, nie. - uśmiechnęła się lekko
- Dobra, to masz te papiery i leć się szykować. Ja znajdę najbliższy samolot i wysyłam ci wszystko.
- Dziękuję Sam. - przytuliła go
- Spoko. Mam nadzieję, że tam nie zostaniesz. - patrzył na nią z troską
- Nie wiem. - szepnęła i szybko opuściła pomieszczenie
Szła przez Nowy Jork i co chwilę ocierała łzy. Jak on mógł jej to zrobić ?! Zaufała mu. Wiedział, że jest po przejściach i bała się nowego związku, a on coś jej takiego zrobił. No tak, przecież to aktor. A mało który jest z jedną przez dłuższy czas. Przecież oni mogą mieć wszystkie. Nie zwracają uwagi na ich uczucia. Miała nadzieję, że on jest inny. Ale się myliła.
Wpadała zdenerwowana do domu i rzuciła wszystko na podłogę.
- Matko Sylwia, co się stało?- popatrzyła na nią przestraszona siostra
- Wyjeżdżam do Polski. - powiedziała przesz szloch i udała się do pokoju
Wzięła plecak i zaczęła wrzucać do niego swoje ciuchy.
- Ale co się stało?!
- Ma inną. - szepnęła i zapięła plecak
- Że co?
- Że to. - usiadła na łóżku i zaczęła płakać
- Sebastian ma inną? - usiadła koło niej i ją przytuliła
Płakała i to bardzo. Ona go kocha, rozświetlił jej świat. Przy nim czuła się niesamowicie.
- Widziałaś ich?
-Nie, ale na internecie jest.
Przyszedł jej sms. Szybko popatrzyła na telefon. Jej bilet na dzisiaj. Ma odlot za dwie dwie i pół godziny.
- Lecę młoda na lotnisko. Wiesz, że cię kocham. - przytuliła ją - Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nie mów mu, gdzie jestem. Powiedz rodzicom, że później do nich zadzwonię i powiem co i jak. Trzymaj się.
W samolocie co chwilę płakała. Dlaczego ten cholerny świat zwala tyle cierpienia na nią? Czy nie wystarczy to, że umarł jej narzeczony? Widocznie nie. Jeszcze bardziej ją dobijmy i zabierzmy jej chłopaka. Przecież nie może być szczęśliwa. A myślała, że w końcu wyszła na prostą. Teraz to już nie ma zaufania do żadnego faceta.
Po kilkunastu godzinach lotu, z lotniska pojechała od razu do firmy. Przekazała papiery i udała się na dworzec. Poczekała chwilę na odpowiedniego busa i udała się w podróż do domu. Była totalnie zmęczona. Zajęła miejsce i oparła głowę o szybę. Nie miała siły na nic. Nie wiedziała co ma zrobić, żeby przestać o nim myśleć. Przymknęła oczy i po chwili odpłynęła.
Obudziło ją szturchanie.
- Pani wysiada w Marcinowicach? - usłyszała kobietę
Popatrzyła się na nią zaspana.
- Tak. - mruknęła
- Bo właśnie jesteśmy.
Szybko się rozejrzała i zobaczyła swój przystanek. Zerwała się i ruszyła do wyjścia.
- Dziękuję pani bardzo. - uśmiechnęła się i wyszła.
Jak to miło być w Polsce. Nie wie o której ma busa do swojej wioski, więc postanowiła, że się przejdzie. Na szczęście to niecałe 2 kilometry, więc da radę. Powoli stawiała kolejne kroki i cieszyła się że tu jest. Już po raz kolejny ktoś do niej dzwoni. Wcześniej nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Teraz trzeba sprawdzić kto się dobija. Na wyświetlaczu widniało zdjęcie Sebastiana. Szybko przeciągnęła czerwoną słuchawkę. Wszystkie poprzednie połączenia, a było ich 7, były właśnie od niego. Teraz będzie udawał, że nic się nie stało? Myśli, że nic nie wiem?
Myślę, że nie zrobiłby jej tego, to albo chwyt prasy, albo wina tej laski. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni.
OdpowiedzUsuńJejku Sylwia chyba troszkę za ostro zareagowała ;-; myślę że wszystko okaże się jakimś kłamstwem ;-; Oby tylko wszystko szybko się wyjaśniło
OdpowiedzUsuń